Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP
Oddział Krakowski
 
Menu witryny

Kalendarz
«  Czerwiec 2018  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
    123
45678910
11121314151617
18192021222324
252627282930

Archiwum wpisów

Wyszukaj

Statystyki

Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0

Dla Admina

Witaj, Gość 19.06.2018, 11:41

Główna » Archiwum wpisów


Zygmunt Kraus za zajęcie drugiego miejsca w plebiscycie portalu www.krakow.naszemiasto.pl "Patriotycznie zakręceni" został uhonorowany dyplomem. Zygmunt zdobył 13 040 głosów, wobec 13 880 zdobywcy pierwszego miejsca. Do uzyskania tak wysokiego miejsca znacznie przyczynili się również członkowie SSLW RP.


   


Zygmunt Kraus z Wadowic. W 1991 roku założył pierwsze w kraju Polsko-Amerykańskie Muzeum „Hell’s Angel”, które swoją nazwę wzięło od głównej ekspozycji - stałych zbiorów poświęconych losom załogi amerykańskiego Liberatora B-24 Hell’s Angel, zestrzelonego opodal Wadowic w Zygodowicach. Gdy Kraus zakładał muzeum mówił, że celem jego istnienia jest przedstawianie polsko-amerykańskiego braterstwa broni od czasów T. Kościuszki, K. Pułaskiego, Gen. Krzyżanowskiego czy J. Hallera do czasów współczesnych, ze szczególnym uwzględnieniem lotnictwa i Polonii Amerykańskiej. Po przeniesieniu placówki na swoje grunty (bo samorząd Wadowic nie miał dla niego miejsca na ul. Kościelnej w muzeum miejskim) rozszerzył działalność. Pokazuje też wystawy tematyczne np. Koledzy papieża - malarze, ma największe i jedyne w Wadowicach oryginalne zbiory pamiątek po wadowickich Żydach (były pokazywane m.in. w USA i Izraelu). Placówka jest wpisana do rejestru placówek ministerialnych. Muzeum ma już kilka sal w osobnym budynku. Obok eksponatów związanych z załogą amerykańskiego bombowca można w nim również znaleźć wiele pamiątek dotyczących historii naszego regionu. Jest tutaj kącik profesora papieskiego liceum Sarnickiego, obrazy malarzy Jachów, świątki Wowry, złote pióro Hallera i liczne polonika np. po Polakach pracujących w NASA. Kraus utrzymuje muzeum z własnych pieniędzy. Nie pobiera opłat za zwiedzanie ekspozycji.Każdego roku w rocznicę zestrzelenia samolotu Hell's Angel w muzeum odbywają się uroczystości z udziałem przedstawicieli władz USA.

Zdjęcia kolekcji lotniczej w Prywatnym Polsko-Amerykańskim Muzeum w Wadowicach TUTAJ

Wyświetleń: 779 | Dodał: Sekretarz | Data: 16.03.2014

 

W mojej Firmie lotnictwo jest pasją wielu, bo z innymi nie mam ochoty współpracować. I tak pewnego razu Pani Ania Witkowska z wielką powagą poinformowała mnie, że ma sąsiada w budynku obok, który liczy już 93 lata, a wojował jako pilot w II Wojnie w Anglii. Zaprowadziła mnie do opiekunki Państwa Jaeschków, która pomogła mi się umowić z Panem mjr pilotem Zygmuntem Jaeschke. Odwiedziliśmy go z kol. Stefanem Glądysem.

Pan Zygmnunt był pilotem myśliwskim 309 Dywizjonu im. Ziemi Czerwieńskiej.Dowodził w nim kluczem lotniczym i latał na Hurrcane'ach i  Mustangach. Wykonał 33 loty bojowe w tym w osłonie wypraw bombowych przeciw wyrzutniom V-1 i V-2 nad Swinemunde.Oznaczony Krzyżem Walecznych i Brytyjskim Medalem Lotniczym. Po wojnie wrócił do kraju i mimo, że jest rodem z Przemyśla, zamieszkał w Krakowie. Ukończył tu studia ekonomiczne i pracował w różnych instytucjach aż do emerytury. Decyzją Zarządu Oddziału z dnia 12.03.2014 r. jest Honorowym Członkiem Krakowskiego Oddziału SSLW RP.

Szczepan Kurpisz

Biogram: http://www.polishairforce.pl/jaeschke.html

Wadowita 24: http://www.wadowita24.pl/mjr-pil-zygmunt-jaeschke/

 

 

Wyświetleń: 989 | Dodał: Sekretarz | Data: 14.03.2014


Pismo niniejszej treści zostało przesłane do Przewodniczącego Rady Miasta Krakowa, Pana Bogusława Kośmidra:

Szanowny Panie Przewodniczący,

W związku z przypadającymi w tym roku dwoma ważnymi rocznicami, związanymi z polską i krakowską historią: 70. rocznicą wybuchu Powstania Warszawskiego i 75. rocznicą wybuchu II Wojny Światowej, mamy zaszczyt prosić Pana o podjęcie działań zmierzających do nazwania części bulwarów wiślanych, położonych po stronie Podgórza, na odcinku od mostu Powstańców Śląskich do mostu Kotlarskiego – Bulwarem Lotników Alianckich.

Działanie to wpisuje się w realizację uchwały Rady Miasta Krakowa nr CXIX/1284/06 z 25 października 2006 r. związanej z rewitalizacją Zabłocia. W jej ramach studenci i pracownicy Wydziału Architektury Krajobrazu Politechniki Krakowskiej zaprezentowali Radnym Miasta Krakowa projekt zagospodarowania tego terenu wraz z budowa pomnika samolotu B-24 Liberator, na chwilę przed uderzeniem w ziemię. Jest to kontynuacja działań środowisk lotniczych, zmierzających do upamiętnienia zmagań powietrznych nad Krakowem i Małopolską.

W 1986 r. staraniem Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa, przy ul. Lipowej 4 wmurowano tablicę pamiątkową ku czci poległych sojuszników, przybywających Polakom
z pomocą. Od kilku lat, w rocznicę katastrofy, dzięki staraniom stowarzyszenia Podgórze.pl oraz dr. inż. arch. Krzysztofa Wielgusa, odbywają się spacery śladami zestrzelonego Liberatora, które gromadzą po kilkadziesiąt osób, wśród których są także sędziwi naoczni świadkowie wydarzenia, ale także – co szczególnie cieszy – młodzież zainteresowana przeszłością swojego miasta i dzielnicy. O spacerach zawsze informują lokalne i regionalne media, a historia rozbitego w środku miasta Liberatora jest częstym tematem artykułów prasowych. Proponowana przez nas nazwa zaczęła już funkcjonować w świadomości wielu osób, jako doskonale pasująca do tego właśnie miejsca.

W nocy z 16 na 17 sierpnia 1944 r. w okolicach Krakowa niemiecka artyleria przeciwlotnicza i nocne myśliwce zestrzeliły sześć potężnych alianckich bombowców, które wracały ze zrzutów broni dla Armii Krajowej w okolicach Warszawy. Poległo wówczas 33 lotników, jeden ranny znalazł się w niewoli, trzech zaginęło bez wieści, a ośmiu zostało uratowanych przez polskich partyzantów. Jednym z nich był Liberator kapitana Wrighta, który rozbił się właśnie na Zabłociu. Miejsce na brzegu Wisły pomiędzy mostami jest uświęcone krwią brytyjskich lotników, którzy właśnie tam zapłacili życiem za odwagę niesienia pomocy i nadziei żołnierzom AK.

Nazwanie tej konkretnej części Zabłocia, na która spadł płonący, rozpadający się na kawałki wrak nazwa Bulwaru Lotników Alianckich odda w piękny sposób hołd wszystkim poległym nad Krakowem, Małopolską i Polską lotnikom alianckim. W czasie wojny nieśli oni ludziom w okupowanej Polsce nadzieję na wyzwolenie, a żołnierzom Polskiego Państwa Podziemnego wymierna pomoc materiałową. Pozostali wierni swoim polskim sojusznikom broni aż do gorzkiego końca, a wielu z nich pozostało na polskiej ziemi na zawsze, jako symbol spełnionych deklaracji sojuszniczych, jako ci, którzy polegli za wolność naszą i waszą.

W wojskowej części cmentarza Rakowickiego pochowano m.in. 128 lotników alianckich, a mimo upływu ponad pół wieku od zakończenia II Wojny Światowej cały czas pojawiają się nowe nagrobki – ostatnio w grudniu 2013 r. w wyniku prowadzonych badań poprawiono nagrobki załogi kpt. Franciszka Omylaka, poległej w katastrofie Liberatora w Banicy.

Uroczystość nadania nazwy mogłaby pięknie wpisać się w krakowskie obchody 70. rocznicy Powstania Warszawskiego i być jednym z elementów tegorocznego spaceru śladami zestrzelonego Liberatora, który zapewne jak co roku zgromadzi liczne grono miłośników historii Krakowa.

Z lotniczym pozdrowieniem,                                              

Prezes Zarządu Oddziału Krakowskiego SSLW RP

ppłk. w st. spocz. pil. Benedykt SIEMASZKO


Dla przypomnienia: http://kosslwrp.ucoz.pl/news/stowarzyszenie_podgorze_pl_zaprasza_na_spacer/2013-08-12-28


Wyświetleń: 758 | Dodał: Sekretarz | Data: 14.03.2014


Płk. pil. Aleksander Milart - Pilot ostatnich polskich bombowców, instruktor, dowódca pułków lotniczych, organizator i wieloletni dowódca 13 Pułku Lotnictwa Transportowego, później im. płk. S. Skarżyńskiego, w podkrakowskich Balicach. Obecnie Członek Honorowy Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP. Poniższy tekst został także przekazany w rękopisie do Muzeum.

S. Kurpisz.



Moje muzealne przygody.

Lubiłem zwiedzać muzea. One dają rozrywkę i poszerzają wiedzę zwiedzających. W mojej pamięci utkwiły dwa wydarzenia, trochę o wspólnej tematyce. Jedno z muzeum wojskowego w Warszawie a drugie z Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

Najpierw to pierwsze. Byłem dowódcą pierwszej eskadry w dęblińskiej Szkole Orląt. Szkoliłem pilotów bombowych. Były to samoloty bombowe nurkujące Pe-2. Samolot miał dwie charakterystyczne cechy. Miał piękna sylwetkę w powietrzu, a także był bardzo trudny w pilotowaniu i wykonywaniu  na nim zadań bojowych. Do szkolenia na nich wybierano samych prymusów i silnych fizycznie podchorążych. Eskadra była bardzo duża. Miała ponad trzydzieści dużych samolotów bombowych. Samolotów dwusilnikowych. Były to: bojowe Pe-2, szkolno-bojowe UPe-2, przejściowe UTB-2, łącznikowe Po-2.

Ktoś zauważył, że w muzeum wojskowym w Warszawie zapomniano o lotnictwie wojskowym. Wprawdzie na zapleczu pod budynkiem stały dwa samoloty. Jeden to Ił-2 a drugi to jakiś myśliwiec, chyba nie polski. Komendant szkoły otrzymał zadanie by dołączyć samolot bombowy Pe-2. Ja otrzymałem zadanie przygotować jeden samolot jako eksponat. Wpadł mi pomysł by pozbyć się jednego samolotu, na którym Rosjanie nie chcieli latać. Ja już jako dowódca tradycję kontynuowałem. Mówili, że jest bardzo trudny przy lądowaniu. Nigdy nie gwarantuje bezpiecznego lądowania. A lądowanie na tym typie było bardzo trudne. Na tym egzemplarzu było niebezpieczne. Na tym samolocie wykonanie lądowania na trzy punkty było prawie niemożliwe. Przy zetknięciu przednich kół z ziemią i dobieraniu sterownicy na siebie powodowało kangury. Gdy ktoś próbował kangura poprawić to każdy następny był większy, a po utracie prędkości samolot padał na skrzydło i było jego złamanie. Ten egzemplarz już w fabryce był źle wyregulowany i takie były efekty. Nie było mowy, by pozwolić na nim latać podchorążym.

Wykonałem na nim loty kontrolne znając jego kaprysy i sporządziłem protokół o jego nieprzydatności do latania. Posiadał on bardzo mały nalot ale inżynierowie sporządzili odpowiednią dokumentację do kasacji i cel został osiągnięty. Inżynier eskadry dobrał grupę mechaników, samolot został rozmontowany, pozostał kadłub i centropłat. Z samochodem ciężarowym i traktorem, przez trzy doby samolot dotarł do stolicy. Wówczas droga była wąska a po obu stronach stały grube drzewa. Trzeba było je omijać zygzakiem. Na miejscu samolot został ponownie zmontowany i ustawiony obok tych co stały.

Po latach, gdy zwiedzałem muzeum, obejrzałem również moją peszkę. Czułem się ojcem tego eksponatu. Było mi przykro. Samolot był zaniedbany. Oszklenie kabin popękane, lakier brudny i odpadał. Próbowałem coś zrobić, by samolot przenieść do muzeum lotnictwa w Krakowie. Okazało się to niemożliwe. Różni włodarze, różne resorty i dogadać się było niemożliwe. A szkoda, bo w Krakowie, wśród innych o  niego  bardziej by dbano.

Drugie zdarzenie to zupełnie inna sprawa. Gdy zorganizowano wystawę ziem odzyskanych we Wrocławiu, to ja po jej zwiedzeniu zauważyłem, że znajduje się tam magazyn starego sprzętu lotniczego. Mówiono również, że przy parowozowni w Piławie jest również podobny magazyn. Już wtedy w jednostkach lotniczych mówiono o potrzebie otwarcia muzeum lotnictwa. Tylko gdzie ? Ktoś w DWLot wpadł na pomysł, że dobre miejsce byłoby w Krakowie, na likwidowanym lotnisku w Czyżynach. Nawet jest tam duży hangar.

Gdy przybyłem do Krakowa, by organizować 13-ty Pułk Lotnictwa Transportowego, to pod moją opiekę wpadło to lotnisko wraz z zabudową. Po pewnym czasie przybył do Krakowa znany mi z Dęblina oficer, który miałby organizować muzeum. Nazwiska nie pamiętam. Niczego nie mógł zrobić, bo brak było decyzji i uzgodnienia z władzami miasta Krakowa. Ogólną opiekę nad lotniskiem sprawowały moje służby. Wreszcie lotnisko przekazałem władzom Krakowa, ale hangar pozostał pod moja opieką. Takie było polecenie. Władze miejskie miały wielką ochotę na hangar. Planowały wykorzystać go na bazę MPK. Ja nie miałem prawa przekazać tego obiektu.

Wreszcie zadzwonił do mnie Dowódca Wojsk Lotniczych gen. Raczkowski. Oświadczył mi, że nazajutrz do Krakowa przylatuje marszałek Spychalski, by z władzami miasta uzgodnić sprawę hangaru i muzeum. Polecił mi również, bym reprezentował Wojska Lotnicze w tej sprawie. Generała nie będzie, ma inne pilne zadanie. Uzgodnił ze Spychalskim, ze Wojska Lotnicze ja mam reprezentować. W podwójnej roli, gdyż jestem użytkownikiem hangaru.

Była to dla mnie sprawa kłopotliwa, ale i poważna. Byłem uczuciowo i formalnie związany z muzeum, natomiast z władzami miasta miałem i prawne i osobiste stosunki bardzo poprawne. Zadzwoniłem natychmiast do Zastępcy Przewodniczącego Miejskiej Rady, inż. Zdzisława Górskiego, by dowiedzieć się gdzie odbędzie się owe spotkanie. Dowiedziałem się, że to nastąpi w domku, gdzie była siedziba kierownictwa aeroklubu. Z ramienia Rady Miejskiej będzie jej przewodniczący Zbigniew Skolicki. Górski był moim serdecznym przyjacielem. On wiedział jakie jest moje stanowisko w tej sprawie, a ja wiedziałem, że on musi reprezentować sprawy miasta. Ale to nie zależy od niego. Jego szef będzie na pierwszym froncie.

Marszałek Spychalski przyleciał a ja swoją służbową warszawą zawiozłem go do wskazanego domku. Byłem tam wielokrotnie. Po drodze marszałek wypytywał mnie o zdanie w sprawie muzeum. Przedstawiłem rzetelnie sytuację i byłem za muzeum. Grono uczestników było bardzo wąskie. Składało się z trzech osób. Skolicki, Spychalski i ja. Głos zabrał Skolicki. Przedstawił on potrzeby miasta i ulokowanie MPK. Stwierdził, że przecież hangar stoi na terenie miasta. Dla niego potrzeby miasta są ważniejsze niż muzeum. W drugiej kolejności ja zabrałem głos. Byłem gospodarzem obiektu i przedstawicielem Wojsk Lotniczych. Byłem zdania, że warunki na organizowanie tu muzeum są najlepsze. Kraków zasługuje na nie. Jeszcze jedna placówka kulturalna o charakterze bardziej współczesnym byłaby przydatna. Przecież muzeum będzie dawało pewne dochody finansowe i wzmocni ruch turystyczny. Jeszcze jest jeden argument „za”. Kraków był miejscem gdzie powstawało lotnictwo wojskowe po pierwszej wojnie światowej. Tutaj lotnicy powinni czuć się jak u siebie w domu. Niech Kraków dziadków przygarnie.

Na zakończenie głos zabrał marszałek Spychalski. Stwierdził pilną potrzebę otwarcia takiej placówki mówiącej o historii lotnictwa wojskowego. W Krakowie ma ona pełne uzasadnienie historyczne, a hangar byłby doskonałym zaczątkiem do otwarcia takiej placówki. Liczy na przychylność władz miasta. Wojsko zrobi wszystko co w jego mocy by cel osiągnąć. Gdyby jednak władze Krakowa nie wyraziły zgody to my będziemy zmuszeni hangar rozebrać i przenieść na inne lotnisko, a takie potrzeby mamy. Będzie to dla obu stron i zysk i strata, ale nasza wola jest nieodwracalna. Wówczas ponownie głos zabrał Skolicki i to zupełnie w innej tonacji. Stwierdził, że rozumie stanowisko wojska i zmienia decyzję. Wyraża zgodę na otwarcie muzeum lotnictwa w Krakowie. Nastąpiło wyraźne odprężenie. Poprawił się nastrój, chyba nawet u Skolickiego. Wszyscy pogratulowaliśmy sobie mądrej decyzji. Marszałek Spychalski, który niewątpliwie był bohaterem tego dnia odleciał do Warszawy.

Ja przekazałem hangar i sprawa dla mnie została zakończona.  Lotnicy są zadowoleni, władze miasta Krakowa także. Myślę, że historia lotnictwa będzie bardziej trwała, a turyści w Krakowie znajdą jeszcze jeden miły zakątek, który warto odwiedzić. Ja jestem dumny, że brałem w tym udział pozytywny i miło jest mi o tym pisać. A wiarygodność tego co napisałem potwierdzam swoim autografem z życzeniami miłego zwiedzania Muzeum Lotnictwa w Krakowie.

Aleksander Milart ,  Kraków, dnia 11.08.2011 r.


P.S. Gdyby komuś udało się przenieść peszkę z Warszawy do muzeum lotnictwa w Krakowie, będę bardzo rad i to niezależnie, czy będę na tym świecie, czy innym. Będzie mi bardzo miło, że moje marzenie się spełniło.


Strona muzeum: http://www.muzeumlotnictwa.pl/index.php/muzeum/historia

Biogram autora: http://www.kosslwrp.republika.pl/www/html/milart.htm

Wyświetleń: 759 | Dodał: Sekretarz | Data: 01.03.2014


Życiorys płk. pil. Ludwika Krempy, uczestnika Bitwy o Anglię, pilota 304. Dywizjonu Bombowego Ziemi Śląskiej im. Józefa Poniatowskiego, przekazany przez Seniora osobiście. Rozmowa nagrana podczas spotkania Pana Pułkownika z członkami Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP Oddział Krakowski oraz młodymi adeptami lotniczego rzemiosła w 8. Bazie Lotnictwa Transportowego w Balicach, w dniu 18 lutego 2014 roku. Scenariusz, który zrodził się w moich myślach mogłem zrealizować przede wszystkim dzięki samemu panu pułkownikowi pilotowi Ludwikowi Krempie, który bez wahania wyraził zgodę na spotkanie. Ale trudno nie przywołać tu też osób, które wsparły mnie przy realizacji tego przedsięwzięcia: Dowódcy 8. Bazy Lotnictwa Transportowego w Balicach - płk. pil. Jacka Łazarczyka, gospodarza spotkania oraz Wiceprezesa Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP - mjr pil. rez. Stefana Glądysa, który zabezpieczył całe przedsięwzięcie od strony logistycznej... Im oraz wszystkim pozostałym, których tu nie wymieniłem - serdecznie dziękuję. 


Edward Wyroba.

ZDJĘCIA


Wyświetleń: 542 | Dodał: Sekretarz | Data: 21.02.2014


W dniu 18.02.2014 r. odbyło się spotkanie weterana Bitwy o Anglię płk. pil. Ludwika Krempy z Seniorami Lotnictwa Wojskowego oraz z aktualnie latającymi pilotami wojskowymi. Dzięki dowódcy 8.  BLTr - płk. pil. Jackowi Łazarczykowi spotkanie było możliwe na pokładzie samolotu CASA. Weteran odpowiadał na pytania oraz sam chętnie pytał o wykorzystanie współczesnej techniki lotniczej dowódcę bazy, który występował w roli gospodarza i instruktora. Zebrany materiał zostanie wykorzystany przez Edwarda Wyrobę do zmontowania filmu dokumentalnego, który będzie można obejrzeć w internecie. Spotkanie przebiegało w sympatycznej atmosferze.

Stefan Glądys


   

Weteran pod "ostrzałem"                                                                                     Dowódca 8 BLT wręcza weteranowi współczesny kombinezon lotniczy



Wyświetleń: 637 | Dodał: Sekretarz | Data: 17.02.2014


Migawki ze spotkania Oddziału w lutym: Legitymację członkowską SSLW RP otrzymał kol. Wiesiek Kijak. Jego ciekawy biogram można przeczytać w zakładce "O stowarzyszeniu/Członkowie. Wysłuchaliśmy ciekawej prelekcji historycznej Pana Roberta Springwalda pt. "Twierdza Kraków". Zanosi się na eksplorację krakowskich fortów. Być może zorganizujemy kolejne spotkanie właśnie w jednym z nich. Następnie uzupełnialiśmy dane do książki na 20-lecie Oddziału. Zaproszenia na ciekawe imprezy podamy wkrótce.

 

 

   

Informujemy także, że z dniem 5 lutego została opublikowana w sieci nowa strona internetowa Zarządu Głównego naszego stowarzyszenia. Strona jest dostępna pod adresem: www.sslwrp.pl. Początkującym administratorem strony jest kol. płk Jerzy Socha, a redaktorem, dotychczasowy redaktor starej strony kol. płk Chodorowski. Zespół autorów strony będzie wdzięczny za wszelkie spostrzeżenia, wnioski i sugestie dotyczące funkcjonowania strony, które prosimy kierować na dotychczasowy adres zarządu: sslw.zg.@wp.pl. W ciągu kilku dni zostaną uaktywnione konta pocztowe na nowym serwerze, a także wygaszona stara strona. Na nowej stronie ZG każdy Oddział będzie miał swoją zakładkę.

 

 

Wyświetleń: 772 | Dodał: Sekretarz | Data: 03.02.2014


Głosowaliśmy na Zygmunta Krausa. Szliśmy "łeb w łeb". Niestety nie udało się pokonać młodego rywala. Jednak biorąc pod uwagę, że dysponował on zapewne znacznie większym zapleczem młodszych od nas kolegów i znajomych, posługujących się na co dzień internetem - nasz wynik jest godny podziwu. Świadczy o tym, że takie organizacje jak nasze stowarzyszenie, niezależnie od "stanu konta", we wspólnym działaniu, stanowią dużą siłę społeczną - zdolną osiągnąć niejeden wspaniały cel.

Wszystkim głosującym na Zygmunta Krausa i jego muzeum, serdecznie dziękujemy !

http://krakow.naszemiasto.pl/plebiscyt/karta/1258,zygmunt-kraus,28630,id,t,kid.html



W uzupełnieniu relacji z urodzin płk. pil. Ludwika Krempy:


Wyświetleń: 575 | Dodał: Sekretarz | Data: 27.01.2014

 
8. Baza Lotnictwa Transportowego uczciła pamięć swojej załogi i pasażerów, którzy zginęli w katastrofie samolotu CASA C295M pod Mirosławcem. W przeddzień szóstej rocznicy tej tragedii, delegacja lotników złożyła wieńce i zapaliła znicze pod pomnikiem w Mirosławcu. Następnego dnia pod memorialem na terenie bazy, kwiaty i znicze złożyło dowództwo bazy, piloci i technicy oraz przedstawiciele Krakowskiego Oddziału Stowarzyszenia Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP.
 
 

 

Wyświetleń: 624 | Dodał: Sekretarz | Data: 22.01.2014


W dniu 22 stycznia w Sali Tradycji 8 Bazy Lotnictwa Transportowego odbyło się, zgodnie z wcześniejszą zapowiedzią spotkanie z okazji 98 urodzin naszego Członka Honorowego – płk Ludwika Krempy – bohatera wojennych zmagań nad Atlantykiem. W spotkaniu uczestniczył Z-ca Dowódcy 8 Bazy płk. mgr inż. Mieczysław Wróbel, Dowódca Grupy Działań Lotniczych ppłk. pil. Krzysztof Janica, Ojciec Dominik Orczykowski, Robert Springwald z Muzeum AK, dr inż. arch. Krzysztof Wielgus, Zygmunt Kraus, Edward Wyroba  oraz delegacje Krakowskiego Oddziału SSLW i Krakowskiego Klubu Seniorów Lotnictwa. Solenizant otrzymał także życzenia od Prezesa Zarządu Głównego - gen. dyw. pil. Franciszka Macioły. Uroczystość była niespodzianką i całkowitym zaskoczeniem dla  Solenizanta. Przebiegało w bardzo serdecznej atmosferze. Wyświetlono film przygotowany przez Edwarda Wyrobę. Na gorąco przekazujemy link do zdjęć oraz filmu. Inne materiały wkrótce.

Zdjęcia: http://sdrv.ms/1kYOMc1

Film: http://youtu.be/3ij-jUJAYhs

Link do przyjaciół: http://kksl.p40.pl/?p=877

8 Baza: http://www.8bltr.sp.mil.pl/pl/component/content/article/1-informacje/834-sto-lat-to-za-mao


      




Na Wellingtonach w takim malowaniu latał płk. Ludwik Krempa (dzięki Muzeum Lotnictwa w Krakowie)



Wyświetleń: 1014 | Dodał: Sekretarz | Data: 16.01.2014

« 1 2 ... 21 22 23 24 25 26 27 »
Copyright MyCorp © 2018
Strona www zarządzana przez system uCoz