Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP
Oddział Krakowski
 
Menu witryny

Kalendarz
«  Grudzień 2018  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930
31

Archiwum wpisów

Wyszukaj

Statystyki

Ogółem online: 7
Gości: 7
Użytkowników: 0

Dla Admina

Witaj, Gość 13.12.2018, 13:19

Główna » 2018 » Grudzień » 3 » Dzieje się na Zabłociu !
21:08
Dzieje się na Zabłociu !

 

Jak pamiętamy, na wniosek naszego Stowarzyszenia Uchwałą Nr XLI /510/08 Rady Miasta Krakowa z dnia 23 kwietnia 2008 r. pomiędzy Mostem Kotlarskim a Mostem Powstańców Śląskich, część Bulwarów Wiślanych otrzymała nazwę „Bulwaru Lotników Alianckich”. Równocześnie ta sama uchwała zwraca się do Politechniki Krakowskiej o opracowanie projektu rzeźbiarsko architektonicznego wzniesienia pomnika w formie zwartej konstrukcji. Przez ponad 10 lat nic nie zrealizowano. W corocznych uroczystościach organizowanych przez dr arch. Krzysztofa Wielgusa upamiętniamy miejsce katastrofy z  dnia 16/17 sierpnia 1944 r. stawiając świeczki na chodniku przed tabliczką.

Kilka tygodni temu, w naszym Stowarzyszeniu powstała szalona propozycja, aby upamiętnić miejsce  katastrofy samolotu Consolidated B-24 Liberator. Byłby to hołd, oraz znak pamięci dla załogi L/F D. Wrighta, która została zestrzelona na osi przelotu Grzegórzki - Zabłocie. Wieża ogonowa z fragmentami usterzenia i martwym strzelcem wewnątrz spadła najprawdopodobniej na północnym brzegu Wisły, na składy węglowe rzeźni miejskiej. Wiele kolejnych części i być może, ciała dalszych lotników, wpadły do Wisły, większość płatowca spadła na teren składów na Zabłociu. Obelisk byłby tymczasowym miejscem upamiętnienia katastrofy, do czasu podjęcia decyzji o budowie pomnika upamiętniającego nie tylko to miejsce, ale miejsca niemalże 100 katastrof na terenie Małopolski i w okolicy.

W związku z powyższym, ekipa w mocnym dwuosobowym składzie dokonała wyboru skały granitowej o wadze ok. 8 ton, która została przetransportowania i rozładowania na miejscu usadowienia. Darczyńcą i transportem jest firma „LECH”, a rozładunkiem, czyli załatwieniem dźwigu zajął się Władek Berkowski. Okazało się że rozładunek nie był taki prosty. Nie tylko należało jakoś zamocować kamień do dźwigu, ale również odpowiednio położyć i obrócić. Jednak operator był najwyższej rangi fachowcem i nawet doradził która ściana granitu winna być czołowa. Podniósł granit ze Steyera i przy pomocy Stefana Glądysa, położył na wyznaczone miejsce. Potem był problem z wyciągnięciem pasów. Chciał już ciąć pasy i pozostawić je pod granitem, ale ze względu braku „środków” z naszej strony na zapłacenie za pasy, jakoś je wyciągnął. Kamień został ustawiony na swoim miejscu, ale wyglądał jak jakiś polodowcowy głaz w polu. Należało zrobić jakieś porządki wokół kamienia. Ale to już w następnej relacji...

S. Wojdyła

 

 

Wyświetleń: 8 | Dodał: Sekretarz
Copyright MyCorp © 2018
Strona www zarządzana przez system uCoz