Relacja z Ochotnicy Górnej - 22 Grudnia 2015 - Witryna kosslwrp
Stowarzyszenie Seniorów Lotnictwa Wojskowego RP
Oddział Krakowski
 
Menu witryny

Kalendarz
«  Grudzień 2015  »
PnWtŚrCzwPtSobNie
 123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
28293031

Archiwum wpisów

Wyszukaj

Statystyki

Ogółem online: 1
Gości: 1
Użytkowników: 0

Dla Admina

Witaj, Gość 11.12.2016, 03:10

Główna » 2015 » Grudzień » 22 » Relacja z Ochotnicy Górnej
22:36
Relacja z Ochotnicy Górnej

 

Oto relacja z uroczystości otwarcia "Lotniczych śladów" w Karpatach...

W niedzielę 20 grudnia lotnicy z Oddziału Krakowskiego wzięli udział w 1-szej części TRIDUUM LOTNICZEGO, zatykając proporczyk lotniczy i zapalając świeczkę w miejscu rozbicia się amerykańskiego B-24 i śmierci dowódcy jego załogi w Gorcach. W wyprawie do Ochotnicy Górnej pod wodzą Prezesa Stanisława Wojdyły udział wzięli Stefan Glądys, Edek Wyroba, Franek Zieliński, Michał Król, Leszek Mańkowski i Szczepan Kurpisz. Towarzyszyły im Panie Krystyna Mańkowska i Halina Glądys.

Bombowiec Liberator B-24, o nazwie własnej „California Rocket" z 15 Armii Powietrznej USA wystartował rankiem 18 grudnia 1944 r. z bazy we Włoszech, w ramach wyprawy bombowej przeciw Niemcom. Toczyła się tzw. „wojna o paliwo". Miał za zadanie zbombardować zakłady chemiczne pod Oświęcimiem, gdzie hitlerowcy produkowali benzynę syntetyczną. Nad Węgrami tak oberwał od artylerii przeciwlotniczej, że stracił 3 silniki. „Tuptając" na jednym pracującym zrzucił zabezpieczone bomby (parę ton) w rejonie Pszczyny i d-ca załogi - por. pil. Wiliam J. Beimbriuk podjął decyzję lotu w stronę wojsk rosyjskich za linię frontu. Szerokim łukiem od południa ominęli Kraków, bo możliwy w każdej chwili upadek miałby niewyobrażalne skutki dla miasta. Czapki z głów Krakusy przed tymi chłopcami (najstarszy miał 26 lat). W rejonie Łącka napatoczyły się niemieckie myśliwce, wracające znad frontu, na szczęście już bez amunicji, ale o tym, że oni nie mają już czym strzelać załoga bombowca oczywiście nie wiedziała. Dowódca wykonał gwałtowny manewr w chmury, dla uniknięcia ataku. Wywołało to jednak przegrzanie i pożar ostatniego pracującego silnika. Pada więc komenda dowódcy załogi -opuszczać spadający samolot. Wyskoczyli w rejonie Lubania. Dziewięciu uratowało życie, ale dla skaczącego jako ostatni por. Beimbriuka było już zbyt nisko. Spadochron nie napełnił się i pilot zginął w Dolinie Łopuszańskiej. Pozostałych lotników ocalili partyzanci 1Pułku Strzelców Podhalańskich Armii Krajowej i mieszkańcy Ochotnicy Górnej (jeden z nich poległ w akcji, bo Niemcy zaraz wysłali swoje oddziały aby schwytać skoczków).

Na miejscu upadku Liberatora staraniem Krzyśka Wielgusa i jego żony Jadzi (oboje to naukowcy z Politechniki Krakowskiej), i przy pomocy Roberta Springwalda z Muzeum AK w Krakowie, jak też władz gminy Ochotnica (szczególnie dyr. Domu Kultury Pana Zdzisława Błachuta) stanął w latach 90-tych pomnik bohaterskiej załogi. Doliną Potoku Jaszcze prowadzi do niego ścieżka dydaktyczna zrobiona przez Gorczański Park Narodowy (dyrektorem jest Pan Janusz Tomasiewicz, a opiekuje się całością z wielkim zaangażowaniem i wiedzą Pan Marek Kurzeja (z-ca dyrektora GPN). Był z nami pod pomnikiem i pokazywał kierunek upadku samolotu, bo drzewa są na tym pasie ciągle niższe od sąsiednich. Tam też Krakowscy Lotnicy uhonorowali P. Roberta Springwalda za jego zaangażowanie  w upamiętnianie lotniczo-akowskich wydarzeń, STATUETKĄ NIKE.

Przed wyruszeniem w góry, a po mszy za lotników, odsłonięta została - w obecności Konsula USA (który poszedł z nami na miejsce katastrofy) pierwsza  z tablic, jakie staną na szlakach turystycznych Małopolski, upamiętniając wydarzenia lotniczo - historyczne nad nasza Małą Ojczyzną. Następną odsłonimy przy kościółku partyzanckim w Szczawie 27 grudnia br. podczas rekonstrukcji ostatnich zrzutów dla AK na Polankach Szczawskich (serdecznie zapraszamy do udziału, bo zrzuty będą wykonywane, tyle że z nieba zamiast broni i zaopatrzenia polecą cukierki dla dzieci). To będzie wydarzenie numer 2 TRIDUUM LOTNICZEGO. Tu głównym reżyserem jest kol. Stefan Glądys, a wydarzenie nr 3 to 9 stycznia pod Fortem Borek na os. Kliny (przymusowe lądowanie „Candie").

Pozdrawiam  - Szczepan Kurpisz

 

 

Wyświetleń: 194 | Dodał: Sekretarz
Copyright MyCorp © 2016
Strona www zarządzana przez system uCoz